Psychodeliczna cepelia

czyli jak do tego doszło, że nie wystąpiliśmy w teledysku Golden Animals, ale za to mamy bloga.

Dnia sierpnia 24-ego roku pańskiego 2013 szanowni administratorzy tegoż bloga wystroiwszy się sumiennie, bo nie ma, że koncert to muzyki tylko słuchanie (wiadomo, że i lans i bans i disco i tańce do rana także), wyruszyli na podbój piwnic Kotakarola, czyli klubu, który mimo upływu czasu wciąż funkcjonuje pod niepochlebną etykietką „Tam gdzie Faust był…”. Grali chłopcy z The Flying Eyes, duet Golden Animals oraz krakowskie Łotry.

Koncert jak koncert – bywają lepsze i gorsze, ten zdecydowanie należy zaliczyć do lepszych; i to na tyle lepszych, że w pokoncertowej ekstazie nie bacząc na zbliżający się koniec miesiąca, szanowni administratorzy kupili plakat Golden’sów i jeszcze wymusili autografy. Najwyraźniej nasz entuzjazm spodobał się amerykanom, gdyż zanim się obejrzeliśmy już sępili od nas papierosy, wyrażali zachwyt zaułkami krakowskiego Rynku i oświadczyli, że jutro robimy Music Video, all together, i że będzie generlnie fun. Wiadomo, staropolskie obyczaje nie są nam obce: gość w dom – Bóg w dom, więc decyzja była szybka: „deal!”. Duch patriotyzmu na nas zstąpił i odmienił nasze oblicza, więc zapragnęlśmy pokazać im, co najlepsze mamy: Wawel, dorożki, scenografię po Spielbergu, Płaszów, Fabrykę Schindlera i kopalnię soli w Wieliczce; opowiedzieć o wojnie, o powstaniach, o królach, których Ameryka nie miała (he he), i ogólnie o przyjaźni polsko-Zjednoczono-Narodowej i problemie z wizami (nie mylić z Mastercard); a potem nakarmić ich pierogami, kiszoną kapustą i wegańską kiełbasą z dyskontu. Na dobry początek dalszej współpracy mieliśmy pokazać im klubową chlubę naszego miasta: R3.

Po drodze Tommy doznał olśnienia widząc stragany i scenę na Małym Rynku, najpewniej pozostałość po Festiwalu Pieroga, po czym zaczął nas przekonywać, że to świetne miejsce i musimy tu zorganizować Cracow Psych Fest. Zaśmialiśmy się dobrodusznie, bo tylko amerykański turysta mógł wpaść na tak absurdalny pomysł, lecz po chwili przypomniał nam się jeden młodopolski wariat, co teatr swój chciał mieć na zboczu wawelskim, więc.. czemu nie? Oczy naszej wyobraźni zobaczyły to i zachwyciły się.

Main Stage na Małym Rynku, pole namiotowe na plantach, wybrane, ekskluzywne koncerty w kościele Mariackim, albo u Franciszkanów! A trzeba przyznać, że Animalsom przypadła do gustu krakowska sztuka sakralna i na oficjalnym fanpage’u formacji można podpatrzeć jak pozują na tle ołtarza. A tu psychodelia sakralna:

Ale wróćmy do R3!      No i co? No i w piwnicy ciemno, nadymione a z głośników jakiś łomot leci, jakby nasz sąsiad z szóstego dawał koncert wiertarką, ale ufamy, że DJ-e wiedzą co robią, i że jest jeśli nie światowo, to przynajmniej europejsko. Gorzej z górnym pokładem, bo tam jak na złość jakieś wesele, albo karaoke, Boney M i „I will survive”, jeszcze tylko brakuje „Final Countdown”, żeby się nam tam zrobił bal w remizie – a my z gośćmy z Ameryki, Stanów Zjednoczonych, krainy mleka, miodu, Budweisera i krwistych steków.. Chcieliśmy im co najlepsze, a tu nagle jakaś słoma w butach, prowincja i zaścianek, nasz angielski coraz bardziej siermiężny i niegramatyczny, i oni coraz piękniejsi i sixtisowi, a my coraz bardziej słowiańscy i pe-er-el-owi, klęska wisi w powietrzu, nie będzie wizy, nie będzie unii polsko-amerykańskiej, nie będzie teledysku. Całe szczęście Tommy szybko przygruchał sobie dwie bladolice niewiasty o rumianych policzkach i długich szyjach, co ciekawe – zupełnie identyczne, więc może chociaż one obroniły krakowski honor przed tak wiele znaczącymi gośćmi.

Tak czy inaczej pomysł zasiany w naszych głowach  kiełkuje i nie daje nam spokoju. Cracow Psych Fest to niepowtarzalna okazja dla promocji regionu i lokalności naszej krakowskiej, nawet moda festiwalowa mogłaby być całkiem regionalna! Nie ma potrzeby, aby ośmieszać się we fluorescencyjnym pióropuszu na głowie!

Na Krakowski Festiwal Psychodelii proponujemy elementy prosto z Sukiennic: dla dziewcząt kwietne wianki, czerwone korale, haftowane gorseciki, kwieciste spódnice, dla chłopców kaftanik i czapka z pawim piórkiem. Kolorowo, flower power, Woodstock się nie umywa do takiej mody! Jak psychodelia, to tylko w Krakowie!

Żarty żartami, ale prawda jest gorzka. Chcieliśmy amerykanom pokazać psychodelię, ale do zaoferowania mamy cepelię  (ta akurat nawet przypadła im do gustu…). Teledysku nie było, Festiwal pod znakiem zapytania stoi, ale za to pojawił się blog, na którym oprócz nowinek muzycznych pojawiać się będą relacje z wydarzeń, głupie pomysły i sprośne żarty, oraz westchnienia pełne żalu, że Kraków nie leży nad Oceanem i że tu małopolska, Panie, nie California.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s